Przeskocz do tekstu

Dobry wieczór!

Zakupy i sprawy

Jak kupić bilety na koncert i nie trafić na oszusta

4 min czytania Pisze Lidia

Publiczność pod sceną w świetle reflektorów

Fałszywe sklepy z biletami, ogłoszenia w grupach i kody QR sprzedane trzem osobom naraz. Jak kupować bilety na koncert tak, żeby w dniu koncertu wejść, a nie stać pod bramką z telefonem w ręku.

Przy okienku codziennie widzę ludzi, którzy przyszli bez jednego papierka. Dlatego zanim gdzieś pojadę albo za coś zapłacę, sprawdzam wszystko dwa razy. Przy biletach na koncert mam jeszcze jeden powód. Dwa lata temu koleżanka z wydziału kupiła bilety od kogoś z grupy w mediach społecznościowych, zapłaciła przelewem na telefon i do dziś czeka na kod. Pieniędzy nie odzyskała.

Bilety na większe koncerty znikają w kilka godzin, a tam, gdzie jest pośpiech, pojawiają się ludzie, którzy na nim zarabiają. Poniżej to, co robię, kiedy kupuję bilety, i na co patrzę, zanim kliknę „zapłać”.

Jedno źródło: strona wykonawcy albo sali

Oficjalne miejsce sprzedaży jest zawsze podane na stronie wykonawcy, organizatora albo sali koncertowej. Zaczynam od tej strony i stamtąd przechodzę do sprzedawcy. Nie wpisuję nazwy koncertu w wyszukiwarkę i nie klikam pierwszego wyniku, bo na samej górze bywają płatne reklamy pośredników, którzy sprzedają bilety drożej albo nie sprzedają ich wcale.

Na stronie sklepu patrzę na adres w pasku przeglądarki. Fałszywe sklepy mają adres podobny do prawdziwego, z jedną literą zmienioną albo dodanym słowem. Mają też zwykle za dużo biletów. Jeśli oficjalnie wszystko zostało sprzedane w godzinę, a jakaś strona ma jeszcze wolne miejsca w pierwszym rzędzie, zamykam kartę.

Ostrożnie też z linkami, które przychodzą same. SMS albo wiadomość „zostały ostatnie bilety, kup tutaj”, profil w mediach społecznościowych podszywający się pod zespół, reklama z ceną dużo niższą niż oficjalna. Oszuści wiedzą, kiedy rusza sprzedaż, i wysyłają takie wiadomości dokładnie wtedy, kiedy wszyscy się spieszą. Ja w takie linki nie klikam. Wracam na stronę wykonawcy i sprawdzam stamtąd.

Opłata serwisowa u oficjalnych sprzedawców jest normalna i zwykle wynosi kilka procent ceny biletu. Kiedy dopłata wynosi połowę ceny, kupujesz od pośrednika.

Kartą, a nie przelewem na telefon

Płatność ma znaczenie, kiedy coś pójdzie nie tak. Przy płatności kartą możesz poprosić bank o zwrot pieniędzy w procedurze reklamacyjnej, jeśli usługa nie została wykonana. Przelew na numer telefonu albo zwykły przelew na konto prywatnej osoby działa jak gotówka wręczona do ręki. Jeśli ktoś chce pieniędzy tylko w taki sposób, nie kupuję.

Dłoń trzymająca telefon z pustym ekranem
Dłoń trzymająca telefon z pustym ekranem

Bilet od oficjalnego sprzedawcy ma jeszcze jedną zaletę, o której myśli się dopiero wtedy, kiedy koncert zostaje odwołany. Organizator musi wtedy oddać pieniądze za bilet, a zwrot idzie zwykle przez sprzedawcę, na konto albo kartę, z której płaciłaś. Przy przełożonym terminie zwykle możesz wybrać: bilet zachowuje ważność na nową datę albo prosisz o zwrot, zgodnie z regulaminem. Gdy bilet kupiłaś od obcej osoby z ogłoszenia, o zwrot możesz się upominać tylko u niej, a ona ma już twoje pieniądze i rzadko odbiera telefon.

Przy sprzedaży biletów na start ustawiam się w kolejce online kilka minut wcześniej, mam zalogowane konto i zapisane dane. W pośpiechu łatwiej zrobić głupotę niż przy spokojnej herbacie.

Bilety z drugiej ręki

Czasem nie ma wyjścia, bo bilety skończyły się w kwadrans. Wtedy najpierw sprawdzam, czy sprzedawca albo organizator nie ma oficjalnej odsprzedaży. Coraz więcej z nich pozwala odsprzedać bilet po cenie zakupu przez swój system, a ty dostajesz nowy, wystawiony na siebie.

Kiedy kupuję od prywatnej osoby, pamiętam o trzech rzeczach.

Bilet imienny wymaga zmiany danych u sprzedawcy. Przy wejściu bywa sprawdzany dowód i bilet na cudze nazwisko nie przejdzie.

Bilet w PDF albo kod QR na zrzucie ekranu można skopiować i sprzedać kilku osobom. Kod przepuszcza tylko pierwszą osobę, która go zeskanuje. Dlatego wolę spotkanie i przekazanie biletu przez system sprzedawcy niż plik wysłany mailem.

Sprzedaż biletów z zyskiem jest w Polsce wykroczeniem. Przepis karze zarówno kupowanie biletów na imprezy artystyczne, rozrywkowe i sportowe po to, żeby je odsprzedać drożej, jak i taką sprzedaż. Kiedy ktoś chce za bilet dwa razy tyle, ile kosztował, łamie prawo i od razu mówi mi coś o sobie.

Jeśli już zapłaciłaś

Najpierw bank. Zadzwoń albo napisz od razu, opisz sytuację i zapytaj o zwrot przy płatności kartą albo zablokowanie przelewu, jeśli nie został jeszcze zrealizowany. Liczy się czas.

Potem zrób zrzuty ekranu wszystkiego: ogłoszenia, rozmowy, potwierdzenia przelewu, profilu sprzedawcy. Z tym idziesz na policję i składasz zawiadomienie o oszustwie. Zgłoś też ogłoszenie albo stronę administratorowi portalu, żeby kolejna osoba nie trafiła na to samo.

Nie odpowiadaj na wiadomości od ludzi, którzy po twoim wpisie na forum „odzyskają pieniądze za opłatą”. To często ta sama grupa, tylko drugi raz.

Do kieszeni

  1. Zaczynaj od strony wykonawcy albo sali, nie od wyszukiwarki.
  2. Płać kartą, nigdy przelewem na telefon nieznanej osoby.
  3. Sprawdź, czy organizator ma oficjalną odsprzedaż.
  4. Kod QR w PDF wpuszcza tylko pierwszą osobę.
  5. Po oszustwie najpierw bank, potem policja.

Lidia pisze o tym, co sama zrobiła po wyjściu z urzędu: ile trwało, ile kosztowało i czy było warto. Poznajmy się