Przeskocz do tekstu

Dobry wieczór!

Wyjazdy

Gdzie na majówkę bez tłumów i korków

4 min czytania Pisze Lidia

Pusta wiejska droga wśród zielonych pól wiosną

Tegoroczna majówka to tylko trzy dni, od piątku do niedzieli. Da się je spędzić poza miastem bez stania w korku i bez szukania miejsca na kocu, jeśli pojedzie się tam, gdzie nie jadą wszyscy.

W wydziale od dwóch tygodni nikt nie mówi o niczym innym. Jedna koleżanka jedzie nad morze i już ma zarezerwowany stolik na obiad, druga wybiera się w góry i ćwiczy w głowie trasę objazdu korka przed wjazdem do miasteczka. Mnie wystarczy, że o tym słucham, żeby się zmęczyć.

W tym roku majówka jest krótka. Pierwszy maja wypada w piątek, trzeci w niedzielę, więc mamy trzy dni wolnego i żadnego dodatkowego dnia za święto. Za święto, które wypada w niedzielę, przepisy nie dają dnia wolnego. Trzy dni to za mało, żeby jechać na drugi koniec Polski, i dokładnie tyle, żeby zrobić coś bliżej.

Najpierw zdecyduj, gdzie nie jechać

Tłumy w majówkę są przewidywalne. Nadmorskie kurorty, najpopularniejsze miasteczka w górach, znane starówki, każde miejsce, które pojawia się na pierwszej stronie wyników „gdzie na majówkę”. Do tego wszystkie miejsca, do których prowadzi jedna droga dojazdowa. Na niej staną wszyscy.

My z Arkiem szukamy czegoś innego. Kawałek doliny rzeki, małe miasto bez wielkiego zabytku, za to z rynkiem, na którym da się usiąść. Rezerwat albo las z oznaczonym szlakiem pieszym, do którego dojdzie się w godzinę od stacji. Zalew na skraju powiatu, na którym w maju jest jeszcze pusto, bo woda jest zimna i nikt się nie kąpie. Takie miejsca są w promieniu 1-2 godzin od każdego większego miasta, tylko nikt o nich nie pisze w kwietniu.

Najprostszy sposób, żeby je znaleźć, to rozkład pociągów regionalnych. Otwieram mapę połączeń, patrzę, dokąd z mojego miasta dojadę w godzinę albo półtorej, i sprawdzam na mapie, co jest w promieniu kilku kilometrów od stacji. Szlak, rzeka, punkt widokowy, ruiny. Tak trafiliśmy w zeszłym roku na dolinę, w której przez cały dzień minęliśmy może dwadzieścia osób.

Zanim pojadę, sprawdzam jeszcze stronę gminy albo miasteczka. W majówkę w wielu małych miejscowościach odbywają się festyny, jarmarki, zloty motocyklowe i rajdy rowerowe. To fajne, jeśli ktoś ich szuka, ale jeśli jedziesz po ciszę, lepiej wiedzieć wcześniej, że na rynku stanie scena z nagłośnieniem. Patrzę też na prognozę: przy słonecznej sobocie po deszczowym tygodniu wszyscy ruszą z domów naraz i wtedy jeszcze mocniej trzymam się miejsc bez dużego parkingu.

Dobrze sprawdzają się miejsca, do których dojeżdża pociąg, ale nie prowadzi do nich wygodna droga z miasta. Ludzie jadący autem wybierają cele, przy których mogą zaparkować pod samym wejściem. Spacer 40 minut od stacji leśną drogą odsiewa większość z nich. Dla mnie to też zaleta, bo zanim dojdę na miejsce, zdążę zapomnieć o urzędzie.

Peron i budynek małej stacji kolejowej w górach
Peron i budynek małej stacji kolejowej w górach

Pociąg rano, powrót przed wszystkimi

Grafik Arka mówi, że pierwszego maja siedzi za kierownicą trolejbusu, więc nasz dzień to sobota. Z ruchem jest prosta zasada: wyjazd przed 8:00, powrót w niedzielę przed południem albo w sobotę wieczorem. Korek wyjazdowy robi się w czwartek po pracy i w piątek rano, powrotny w niedzielę od popołudnia. Kto pojedzie w sobotę o świcie i wróci w niedzielę przed obiadem, mija obie fale.

Pociągiem jest jeszcze prościej, ale trzeba pamiętać o jednym. W święta pociągi regionalne często jeżdżą według rozkładu świątecznego, czyli rzadziej niż w dzień roboczy. Sprawdzam powrót, zanim kupię bilet w jedną stronę, i zapisuję sobie też godzinę pociągu o jeden późniejszego, gdyby ten pierwszy się zapełnił. Bilet regionalny na trasę ok. półtorej godziny to zwykle 20-35 zł w jedną stronę na osobę, zależnie od przewoźnika i ulg.

Na nocleg w majówkę trzeba już mieć rezerwację. Jeśli jej nie masz pod koniec kwietnia, zrób wypad jednodniowy. Wychodzi taniej i nie żałujesz pokoju za 300 zł, w którym za ścianą ktoś świętuje do trzeciej.

Sklepy zamknięte w piątek i w niedzielę

To drobiazg, który potrafi popsuć cały dzień. Pierwszego maja jest święto i duże sklepy są zamknięte. Trzeciego maja też, a to dodatkowo niedziela. Otwarte będą w sobotę, drugiego maja, i tego dnia w sklepach na prowincji bywa ciasno, bo wszyscy przyjezdni robią zakupy naraz. Na wyjazd biorę więc jedzenie z domu: kanapki, termos, owoce, coś słodkiego. W małym miasteczku liczę najwyżej na otwartą lodziarnię albo budkę z zapiekankami.

Do plecaka pakuję też kurtkę przeciwdeszczową i cieplejszą bluzę. Na początku maja potrafi być 22 stopnie w południe i 8 stopni po zachodzie słońca, a stacja w polu nie ma poczekalni.

Wróciliśmy w zeszłym roku o 19:00, zmęczeni tym dobrym zmęczeniem od chodzenia, a nie od stania w korku. Wieczorem w wiadomościach pokazywali sznur aut na wylotówce. Oglądałam to z herbatą i z czystym sumieniem.

Do kieszeni

  1. Majówka 2026 trwa od piątku 1 maja do niedzieli 3 maja, bez dodatkowego dnia wolnego.
  2. Szukaj miejsc w promieniu 1-2 godzin pociągiem regionalnym, z dala od jednej drogi dojazdowej.
  3. Wyjeżdżaj przed 8:00, wracaj w niedzielę przed południem.
  4. W święto pociągi jeżdżą rzadziej, sprawdź powrót przed wyjazdem.
  5. Sklepy otwarte tylko w sobotę 2 maja, jedzenie weź z domu.

Lidia pisze o tym, co sama zrobiła po wyjściu z urzędu: ile trwało, ile kosztowało i czy było warto. Poznajmy się