Noc Muzeów bez stania w kolejkach - jak to rozegrać

Noc Muzeów w tym roku wypada w większości miast w sobotę 16 maja. Da się ją przejść bez godziny w kolejce przed każdymi drzwiami, jeśli ułoży się trasę pod prąd.
Pierwszy raz poszłam na Noc Muzeów kilka lat temu, z planem obejrzenia siedmiu miejsc. Obejrzałam dwa, a resztę nocy przestałam w kolejkach i do dziś pamiętam bardziej plecy pana w zielonej kurtce niż wystawę. Kolano pamięta to jeszcze lepiej.
Od tamtej pory nie opuściłam żadnej edycji, ale robię to inaczej. W tym roku Noc Muzeów w większości polskich miast przypada w sobotę 16 maja, ale część miast organizuje ją tydzień później albo w piątek, więc sprawdź swój program na stronie miasta. Program pojawia się zwykle 1-2 tygodnie wcześniej, czyli właśnie teraz.
Trasa pod prąd
Większość ludzi robi to samo: o 19:00 idzie do największego muzeum w mieście, potem do drugiego największego, a o 23:00 szuka czegoś blisko domu. Kolejki rosną tam, gdzie jest najsłynniejsza nazwa, i w najbardziej oczywistych godzinach.
Ja układam wieczór odwrotnie:
- Na start coś małego i nieoczywistego: pracownię konserwatorską, archiwum, bibliotekę, budynek urzędu otwarty raz w roku, małą galerię. O 18:00 wchodzi się tam bez czekania.
- Około 20:00-22:00, kiedy przed dużymi muzeami stoi najwięcej ludzi, chodzę po miejscach średnich i po tych, które mają zwiedzanie na zewnątrz: dziedzińce, wieże, mury, ogrody.
- Po 23:00 idę do największego muzeum. Rodziny z dziećmi są już w domu, wycieczki ze znajomymi przeszły do knajp, a kolejka bywa o połowę krótsza. Trzeba tylko sprawdzić, do której godziny wpuszczają, bo ostatnie wejście jest często wcześniej niż zamknięcie.
Wybieram najwyżej 4-5 miejsc, położonych blisko siebie. Każde przejście przez pół miasta to pół godziny mniej w środku.
Wejściówki, godziny i to, czego nie widać w programie
Wstęp jest zwykle darmowy albo symboliczny, kilka złotych. Ale niektóre atrakcje, zwłaszcza oprowadzanie z przewodnikiem, wejścia do podziemi i na wieże, mają ograniczoną liczbę miejsc i bezpłatne wejściówki, rozdawane wcześniej albo tego samego dnia przy wejściu. Jeśli na czymś mi zależy, idę po wejściówkę jako pierwszą rzecz wieczoru, a resztę dopasowuję do godziny na bilecie.
W programie warto czytać drobny druk. „Zwiedzanie co pół godziny, grupy do 20 osób” oznacza, że przy kolejce na 60 osób czekasz półtorej godziny. „Ostatnie wejście 23:30” przy zamknięciu o 1:00 oznacza, że o 23:35 już nie wejdziesz.

Buty, plecak i coś do jedzenia
To jest wieczór chodzenia i stania, nawet przy dobrym planie. Zakładam buty, w których przeszłam już kilka kilometrów, a nie te, które dobrze wyglądają. Biorę mały plecak, ale w części muzeów trzeba go oddać do szatni, a kolejka do szatni potrafi być dłuższa niż do kasy. Najlepiej sprawdza się torba przez ramię, w której mieści się woda, bluza i coś do jedzenia.
Jeśli idziesz z kimś, umówcie się wcześniej, co robicie, kiedy się zgubicie. W tłumie przed muzeum telefon często traci zasięg albo nie słychać dzwonka, więc wybieramy jedno miejsce spotkania, na przykład konkretną ławkę albo pomnik, i godzinę. Trochę jak na wycieczce szkolnej, za to oszczędza nerwów.
Jedzenie biorę, bo około 21:00 wszystkie lokale w centrum są pełne, a ja po pięciu godzinach na nogach robię się nieuprzejma. Bułka z serem zjedzona na ławce między jednym muzeum a drugim smakuje w tę noc zaskakująco dobrze.
W połowie maja wieczory są jeszcze chłodne. Po zachodzie słońca, na dziedzińcu albo w kolejce, przyda się kurtka, nawet jeśli w południe było ciepło.
Jak wrócić do domu
W wielu miastach komunikacja miejska jeździ tej nocy dłużej albo częściej, a niektóre miasta uruchamiają dodatkowe linie nocne. Informacja pojawia się zwykle razem z programem, więc sprawdzam ją przed wyjściem i zapisuję w telefonie godzinę ostatniego autobusu w moją stronę. Rower też się sprawdza, ale w centrum stojaki przy muzeach są tego wieczoru zastawione, więc przypinam go gdzieś pośrodku trasy.
Jeśli pada, plan się zmienia. Odpadają dziedzińce, wieże i zwiedzanie murów, a kolejki pod dachem robią się dłuższe, bo wszyscy chowają się w tych samych budynkach. W deszczu wybieram miejsca mniejsze, ale położone blisko siebie, żeby nie moknąć między nimi po kwadrans. Parasol składany do torby, bo kolejka przed wejściem zwykle stoi pod gołym niebem.
Na następny dzień nie planuję niczego przed południem. Po nocy na nogach w niedzielę rano przydaje się długie śniadanie i spacer najwyżej do sklepu.
Wróciłam w zeszłym roku o 1:30, zobaczyłam pięć miejsc i nie stałam w żadnej kolejce dłużej niż kwadrans. Kanapa przegrała, choć w niedzielę rano trochę się odegrała.
Do kieszeni
- Sprawdź, czy Noc Muzeów w twoim mieście jest 16 maja, czy w innym terminie.
- Wejściówki na oprowadzanie i wieże odbierz na samym początku wieczoru.
- Największe muzeum zostaw na po 23:00 i sprawdź godzinę ostatniego wejścia.
- Najwyżej 4-5 miejsc blisko siebie.
- Zapisz godzinę ostatniego autobusu do domu.
Lidia pisze o tym, co sama zrobiła po wyjściu z urzędu: ile trwało, ile kosztowało i czy było warto. Poznajmy się