Przeskocz do tekstu

Dobry wieczór!

Wieczory i koncerty

Co robić wieczorem w tygodniu, kiedy nie ma się siły na imprezę

4 min czytania Pisze Lidia

Latarnia i kamienice starego miasta o zmierzchu

Pomysły na wieczór w środku tygodnia dla ludzi, którzy o 22:00 chcą już leżeć w łóżku. Ułożone od najmniejszego wysiłku do największego, z cenami i godzinami.

O 15:30 wychodzę z urzędu, a do życia wracam gdzieś koło piątej. Ten wpis jest dla tej godziny pomiędzy i dla tego, co da się zrobić potem, zanim zaczniesz ziewać. Przez lata wydawało mi się, że wyjście wieczorem w tygodniu to koncert do północy albo knajpa z koleżankami do drugiej. Na żadne z nich nie miałam siły, więc nie wychodziłam wcale.

Potem zaczęłam szukać rzeczy, które zaczynają się wcześnie, kończą przed 21:00 i nie wymagają rozmowy z obcymi przy głośnej muzyce. Okazało się, że jest ich sporo. Ułożyłam je od tych, które nie wymagają prawie żadnej energii, do tych, na które trzeba się trochę zebrać.

Na wieczór, kiedy ledwo żyjesz

Kino o 18:00. Seans wczesnym wieczorem w kinie studyjnym to dla mnie najlepsza rzecz na środę. Siedzisz w ciemności, nikt od ciebie niczego nie chce, a o 20:00 jesteś na ulicy. Bilet w kinie studyjnym kosztuje dziś zwykle 22-32 zł, w wielu kinach poniedziałek jest najtańszy, a weekend najdroższy. Na wczesny seans w tygodniu bilet kupuję zwykle przy kasie, bez rezerwacji.

Muzeum w darmowy dzień. Muzea mają obowiązek raz w tygodniu udostępniać wystawy stałe za darmo. Każde wybiera inny dzień, a część jest wtedy otwarta trochę dłużej. Godzina z jedną salą, bez ambicji obejrzenia wszystkiego, to bardzo dobre wyjście na wtorek. Sprawdź tylko godzinę ostatniego wejścia, bo bywa godzinę przed zamknięciem.

Spacer z celem. Lody w dzielnicy, w której dawno nie byłaś. Bulwar nad rzeką. Ogród botaniczny, jeśli twoje miasto ma taki otwarty do wieczora. Koszt: bilet tramwajowy i lody.

Czytelnia albo kawiarnia z książką. Niby nic, a godzina z gazetą w czytelni biblioteki albo z książką przy stoliku w kawiarni to zupełnie inny wieczór niż ta sama książka na kanapie. W domu po dziesięciu stronach sięgam po telefon. Poza domem czytam do końca rozdziału.

Na wieczór, kiedy coś jeszcze w tobie zostało

Spotkanie autorskie albo wykład w bibliotece. Biblioteki miejskie, domy kultury i uczelnie robią w tygodniu spotkania z pisarzami, podróżnikami, historykami. Zaczynają się zwykle o 17:00-18:00, trwają godzinę albo półtorej i najczęściej są za darmo. Siadasz z tyłu, słuchasz, nikt nie każe ci zadawać pytań.

Spacer z przewodnikiem. W sezonie wiele miast i stowarzyszeń organizuje wieczorne spacery po dzielnicach, za darmo albo za 20-40 zł. Półtorej godziny chodzenia i dowiadujesz się o swoim mieście rzeczy, o których nie miałaś pojęcia.

Bar z ciepłym światłem i pustymi hokerami
Bar z ciepłym światłem i pustymi hokerami

Kawiarnia z planszówkami. Opłata za stolik to zwykle kilka do kilkunastu złotych od osoby, do tego kawa. Dobre, jeśli koleżanka ma siłę na rozmowę, a ty tylko na rzucanie kostką.

Jednorazowe warsztaty. Domy kultury i pracownie prowadzą wieczorne zajęcia dla dorosłych: ceramikę, rysunek, taniec, gotowanie. Wiele z nich można wykupić pojedynczo, bez zapisywania się na cały semestr, i kosztują od kilkudziesięciu do ok. 150 zł za wieczór, zależnie od materiałów. Po pracy dobrze robi zajęcie dla rąk, w którym głowa nie musi niczego pamiętać.

Na wieczór, na który trzeba się zebrać

Mały koncert w klubie. W tygodniu grają mniej znani muzycy, a bilety na koncerty w małych klubach kosztują zwykle 40-90 zł. Koncert zaczyna się formalnie o 20:00, a w praktyce o 20:30, z supportem nawet później. Jeśli rano pracujesz, wyjdź przed bisem. Nikt się nie obrazi, a ty wyśpisz się o godzinę dłużej.

Stand-up albo kabaret. Zwykle 1,5-2 godziny, bilety w podobnych widełkach. W tygodniu sale są mniejsze i spokojniejsze niż w weekend.

Wieczór w teatrze. Spektakle w tygodniu zaczynają się często o 19:00, a bilety na balkon albo boczne miejsca bywają wyraźnie tańsze niż na parter. To wyjście na trzy godziny razem z dojazdem, więc wybieram je na wieczór przed dniem, w którym nie zaczynam pracy o świcie.

Jak to zrobić, żeby naprawdę wyjść

Kanapa ma silną grawitację. Najlepiej działa na nią bilet kupiony dzień wcześniej albo umówienie się z kimś na konkretną godzinę. Kiedy mam w telefonie kupiony bilet, wychodzę. Kiedy mam „może pójdę”, zostaję w domu.

Druga rzecz to nie wracać do domu po pracy. Jeśli pojadę do domu, wejdę na czwarte piętro i usiądę, to już nie wyjdę. Dlatego w dni wyjść zabieram rano wygodne buty i coś do przegryzienia, a po urzędzie idę prosto tam, gdzie mam być, z godziną zapasu na kawę i gazetę.

Na połowę tych rzeczy chodzę sama. W środku tygodnia bez towarzystwa przychodzi mnóstwo ludzi i nikt na nikogo nie patrzy.

Do kieszeni

  1. Kino o 18:00 albo darmowy dzień w muzeum to wyjście bez żadnego wysiłku.
  2. Sprawdź program biblioteki i domu kultury na ten tydzień.
  3. Bilet kup dzień wcześniej, wtedy wyjdziesz na pewno.
  4. Po pracy jedź prosto na miejsce, nie do domu.
  5. Koncert w tygodniu: wyjdź przed bisem, jeśli rano pracujesz.

Lidia pisze o tym, co sama zrobiła po wyjściu z urzędu: ile trwało, ile kosztowało i czy było warto. Poznajmy się