Jak urządzić mały balkon, żeby chciało się na nim siedzieć

Balkon w bloku ma zwykle kilka metrów, pranie i skrzynkę po pomidorach z zeszłego roku. Wystarczy jedno popołudnie i kilkaset złotych, żeby stał się miejscem na wieczór po pracy.
Mój balkon ma niecałe trzy metry długości i wychodzi na zachód. Przez pierwsze lata w tym mieszkaniu był magazynem: suszarka, dwie puste skrzynki, worek ziemi kupiony „na kiedyś”. Wychodziłam na niego tylko po to, żeby powiesić pranie. Z balkonu widać kawałek nieba nad sąsiednim blokiem i o tej porze roku słońce zachodzi dokładnie w tym kawałku. Przez kilka lat nie zauważyłam tego ani razu.
W zeszłym roku, kiedy postanowiłam co tydzień robić coś nowego, na pierwszy ogień poszedł balkon i jedna wolna sobota. Od tamtej pory w ciepłe wieczory piję tam herbatę i czytam do zmroku. Opisuję, co zrobiłam i ile to kosztowało.
Najpierw wynieś, potem kupuj
Wszystko, co stoi na balkonie dłużej niż rok i nie jest używane, wylatuje albo wraca do piwnicy. U mnie wyleciały skrzynki, stara wycieraczka i plastikowe krzesło z pękniętą nogą. Suszarka została, ale wystawiam ją tylko w dni prania, a na co dzień stoi złożona za drzwiami.
Potem zmierz balkon. Szerokość jest ważniejsza niż długość, bo od niej zależy, czy zmieści się krzesło z rozłożonymi nogami. Na moim balkonie przy szerokości trochę ponad metr mieści się jedno wygodne krzesło, mały stolik i rząd doniczek wzdłuż balustrady. Na dwa krzesła już nie ma miejsca i nie walczę z tym.
Krzesło, na którym da się wytrzymać godzinę
Na małym balkonie najlepiej sprawdza się krzesło składane z oparciem, drewniane albo metalowe, i stolik, który można złożyć płasko. Ja dokupiłam poduszkę na siedzisko i drugą pod plecy, bo po ośmiu godzinach na krześle biurowym kręgosłup chce czegoś miękkiego. Krzesło i stolik to razem zwykle 150-300 zł.
Betonowa posadzka jest szara, w dzień parzy w stopy, a wieczorem ciągnie od niej chłodem. Płytki tarasowe z drewna albo kompozytu w rozmiarze 30 na 30 cm układa się bez kleju, łącząc je na zatrzaski. Kosztują ok. 7-15 zł za sztukę, a na mój balkon potrzebowałam ich niecałe trzydzieści. To była najlepsza zmiana ze wszystkich, bo balkon przestał wyglądać jak klatka schodowa.
Balkon od zachodu ma jedną wadę: w lipcu między 16:00 a 19:00 jest na nim jak na patelni, a ja wracam z pracy właśnie wtedy. Dlatego siedzę tam później, kiedy słońce schodzi za bloki, a wcześniej rozkładam mały parasol balkonowy przypinany do balustrady. Taki parasol kosztuje ok. 60-150 zł i nie wymaga wiercenia. Poduszki chowam do domu, bo w pełnym słońcu blakną w jeden sezon.

Rośliny na zachodnie słońce
Balkon od zachodu dostaje mocne słońce od wczesnego popołudnia do wieczora. Lubią to rośliny, które w naturze rosną w ciepłych i suchych miejscach. U mnie od zeszłego roku rosną:
- tymianek i rozmaryn, które znoszą upał i zapominanie o podlewaniu,
- bazylia, która rośnie szybko i której używam do obiadów,
- lawenda w głębszej doniczce, pachnąca wieczorem,
- pomidorki koktajlowe w dużej donicy, bo to jedyne warzywo, które na takim balkonie daje widoczny efekt.
Doniczki na balkonie wysychają szybko. W upalne dni podlewam wieczorem, kiedy słońce już nie grzeje, a ziemia może spokojnie nasiąknąć. Zioła i doniczki to ok. 80-150 zł na start.
Kiedy wyjeżdżam na weekend, wkopuję w doniczki odwrócone plastikowe butelki z wodą z kilkoma dziurkami w nakrętce. Woda sączy się powoli przez dwa-trzy dni. Na dłuższy wyjazd proszę sąsiadkę z trzeciego piętra, a w zamian podlewam jej pelargonie, kiedy ona jedzie do siostry.
Światło na wieczór i osłona od sąsiadów
Kiedy słońce zajdzie, przydaje się światło, które nie przyciąga wszystkich komarów z osiedla. Najlepiej sprawdzają się lampki na baterie albo solarne, zawieszone wzdłuż balustrady, i mały lampion na stoliku. Nie trzeba ciągnąć kabla przez drzwi balkonowe.
Jeśli czujesz się na balkonie jak na wystawie, wystarczy mata z wikliny albo bambusa przywiązana do balustrady. Daje cień i zasłania od sąsiadów z naprzeciwka.
Zanim zaczniesz wiercić w ścianie albo montować markizę, przeczytaj regulamin spółdzielni lub wspólnoty. Elewacja i balustrada należą zwykle do części wspólnej, więc montaż czegoś na stałe często wymaga zgody. Wiele regulaminów zabrania też rozpalania grilla na balkonie, a dym i tak trafi do okien piętro wyżej.
Mój balkon kosztował mnie w sumie ok. 450 zł i jedną sobotę. Teraz w czerwcowe wieczory koło 20:00 siedzę tam z książką, a słońce schodzi w szparę między blokami tak, jakby ktoś je tam ustawił specjalnie dla mnie.
Do kieszeni
- Wynieś wszystko, czego nie używasz, zanim cokolwiek kupisz.
- Zmierz szerokość balkonu, zanim wybierzesz krzesło.
- Płytki tarasowe 30 na 30 cm kosztują ok. 7-15 zł za sztukę i nie wymagają kleju.
- Na zachodnie słońce: tymianek, rozmaryn, bazylia, lawenda.
- Przed wierceniem w elewacji sprawdź regulamin spółdzielni.
Lidia pisze o tym, co sama zrobiła po wyjściu z urzędu: ile trwało, ile kosztowało i czy było warto. Poznajmy się