Przeskocz do tekstu

Dobry wieczór!

W domu

Jak przestać scrollować telefon do północy

4 min czytania Pisze Lidia

Szafka nocna z książkami i zapaloną lampką

Wieczór, który miał być na książkę, kończy się o 0:40 z telefonem nad twarzą. Kilka sposobów, które u mnie zadziałały, bez kasowania wszystkiego i bez wielkich postanowień.

Arek pracuje czasem na drugą zmianę i wraca po północy. Kiedyś czekałam na niego z telefonem w ręku. Miało być „tylko sprawdzę wiadomości”, a potem był przepis na chleb, którego nie upiekę, kłótnia obcych ludzi o parkowanie i film o renowacji starej szafy. Arek otwierał drzwi o 0:30, a ja byłam bardziej zmęczona niż o 21:00. Rano budzik, a potem cały dzień w pracy z oczami jak po nocnym dyżurze.

Nie skasowałam wszystkich aplikacji i nie przeszłam na telefon z klapką. Zmieniłam za to kilka drobiazgów, które razem dały mi z powrotem wieczory. Opisuję je w kolejności od najłatwiejszego.

Ładowarka mieszka w przedpokoju

To jest pierwsza i najskuteczniejsza zmiana. Telefon ładuje się na szafce w przedpokoju, obok grafiku Arka, a nie przy łóżku. Kiedy kładę się spać, telefon zostaje tam, gdzie jest ładowarka. Żeby po niego sięgnąć, muszę wstać, zapalić światło i przejść przez mieszkanie. Zwykle mi się nie chce i o to właśnie chodziło.

Problem budzika rozwiązałam zwykłym budzikiem za kilkadziesiąt złotych. Taki, który tyka, ma dwie wskazówki i nic więcej nie potrafi. Pierwszy tydzień był dziwny. Ręka odruchowo szukała telefonu na stoliku. Po drugim tygodniu przestała.

Jeśli mieszkasz w kawalerce i nie masz osobnego przedpokoju, wystarczy dowolne miejsce, do którego trzeba wstać z łóżka. Parapet w kuchni też działa.

To samo z rana. Kiedy telefon nie leży pod ręką, nie zaczynam dnia od wiadomości i cudzych kłótni w komentarzach. Najpierw kawa, potem okno, potem telefon. Te dziesięć minut spokoju na początku dnia zrobiło mi większą różnicę, niż się spodziewałam, a wieczorne odkładanie telefonu przyszło potem łatwiej.

Godzina, o której telefon idzie spać

Ustaliłam sobie godzinę, po której nie scrolluję. U mnie to 21:30. O tej porze telefon wędruje do przedpokoju i dalej sprawdzam go tylko, jeśli zadzwoni. Wiadomości od bliskich i tak przyjdą z dźwiękiem.

Pomagają w tym ustawienia, które masz w telefonie bez instalowania czegokolwiek. W obu popularnych systemach można ustawić limit czasu dla wybranych aplikacji, tryb nocny, który o określonej godzinie wycisza powiadomienia, i wyświetlanie w odcieniach szarości. Ten ostatni trik zdziwił mnie najbardziej. Kolorowe zdjęcia i filmy w szarościach są po prostu nudne, a nuda zamyka aplikację szybciej niż silna wola.

Limit czasu łatwo obejść jednym kliknięciem i ja też go obchodzę. Ale samo okienko z pytaniem „czy na pewno?” robi przerwę, w której zdążę pomyśleć, że właściwie nie chcę oglądać czwartego filmu o szafach.

Otwarta książka pod wiklinową lampką wieczorem
Otwarta książka pod wiklinową lampką wieczorem

Co robić zamiast przewijania

Najtrudniejsze w odłożeniu telefonu jest to, że zostaje pustka. Ręce nie mają co robić, głowa jest zmęczona, a na czytanie poważnej książki brakuje siły. Dlatego przygotowałam sobie listę rzeczy na ostatnią godzinę dnia, które nie wymagają energii:

  • lekka książka, najlepiej kryminał albo coś, co czytałam już wcześniej,
  • krzyżówka albo sudoku na papierze,
  • prysznic dłuższy niż zwykle,
  • dziesięć minut na balkonie z herbatą, nawet w kurtce,
  • radio albo muzyka z głośnika w kuchni, przy zmywaniu i szykowaniu ubrań na rano.

Nie robię wszystkiego naraz. Wystarczy jedna rzecz, byle nie ekran. Książka leży na stoliku nocnym w miejscu, gdzie kiedyś leżał telefon. Ręka sięga w to samo miejsce co zawsze, tylko trafia na papier.

Telewizor to osobna sprawa. Nie udaję, że go nie oglądam. Ale film albo serial ma koniec, a przewijanie nie ma. Po jednym odcinku wyłączam, idę umyć zęby, i to jest dla mnie wyraźny sygnał, że dzień się skończył.

Kiedy i tak się nie udaje

Są wieczory, kiedy przegrywam. Wracam z pracy tak zmęczona, że telefon jest najprostszą rzeczą na świecie, a o 23:00 orientuję się, że nadal leżę na kanapie i przewijam. Wtedy nie robię z tego dramatu. Odkładam, idę spać i następnego dnia zaczynam od nowa. Liczę tydzień, a nie pojedynczy wieczór: jeśli w pięciu z siedmiu dni telefon poszedł spać o czasie, to jest dobry tydzień.

Zauważył to też Arek. Kiedy wraca po drugiej zmianie, nie zastaje mnie już z ekranem przy twarzy, tylko śpiącą albo z książką. Powiedział kiedyś, że to pierwsza od lat sytuacja, kiedy ja bardziej odpoczywam niż on.

Jeśli mimo zmian długo nie możesz zasnąć, budzisz się w nocy i rano jesteś wykończona przez kilka tygodni z rzędu, porozmawiaj z lekarzem rodzinnym. Telefon bywa winny, ale nie zawsze jest jedynym powodem.

Do kieszeni

  1. Ładowarka poza sypialnią, przy łóżku zwykły budzik.
  2. Ustal godzinę, o której telefon idzie spać, i trzymaj się jej w dni robocze.
  3. Włącz w ustawieniach tryb nocny i wyświetlanie w szarościach.
  4. Na stoliku nocnym połóż książkę tam, gdzie leżał telefon.
  5. Licz dobre wieczory w tygodniu, nie pojedyncze porażki.

Lidia pisze o tym, co sama zrobiła po wyjściu z urzędu: ile trwało, ile kosztowało i czy było warto. Poznajmy się